Hubal
Gdy niebo czarne krzyże przywdziały,
Major Dobrzański uszedł w las cało.
Hubal zrośnięty z siodłem nie złożył broni,
Jak lis wymykał się z sideł pogoniom.
Nie bacząc na przeważające siły,
Dzielne jego szwadrony Niemca gromiły.
Dręczył jak wrzód hitlerowskie odziały,
By odpoczynku nigdy nie doznały.
Jedyny wódz, co nie znał smaku porażki,
Mylił pościgi go, gdy napierały, odskoczył i raził.
Nękał wroga zasadzkami w dzień i nocy,
Choć kaemy i czołgi śmiercią koszą.
Konni tonąc w lasach przez zagajniki się przebijali,
By wypłynąć w miejscach niespodziewanych.
Zazdrosne o sławę co za wodzem kroczy,
Kule dosięgły Hubala w ósmym miesiącu wojny.
Ukryta przez Niemców bohatera mogiła,
Wciąż strasząc wroga z honorem spoczywa.
Biały orzeł, legenda na końskim grzbiecie,
Jak duch postrach wśród najeźdźców niesie.
Wędrowiec