Tomasz (otomato)
Lew morski
Jakiem chwatem i piratem
Uświęconym białym szkwałem
Takiej burzy jak świat światem
Raczcie wierzyć, nie widziałem
Omotane wiatrem fale
Walą w burty mojej łodzi
Świszczy wiatr w piekielnym szale
W mordę! Koniec już nadchodzi
I gdy wiara mnie opuszcza
A ocean rozwarł bramy
Tata z wanny sztorm wypuszcza
Ja, zaś mokre sprzątam plamy
Komentarz
Aby dodać komentarz musisz się zalogować

