Tomasz (otomato)
Jazda Wodza
Nieświadom, że fajka ubita jest na dnie
Wódz Siedem Niedźwiedzi przy obrad okazji
Gdy czkawką dotknięty pociągnął przesadnie
Snuć począł projekty szczepowej inwazji
Czynności podjęli jako szczep wzorowy
Taniec, pióra, włosy jak Starsi kazali
I make- up wojenny oraz szyk bojowy
Jako żądni łupów i skalpów rywali
Gotowość bojową wkrótce ogłoszono
Najtrudniejsze dzieło łatwiej czynić wspólnie
A że się ściemniło ustaliło grono,
Że spartaczyć łatwo po ciemku szczególnie
Alert odwołano, rozbito wigwamy
Rozluźnienie twarzy wyrazów kamiennych
Bracia, dobrej nocy, jakoś radę damy
Przespać noc, by fryzur nie zniszczyć wojennych
O świcie, gdy budzą się kwiatów rozety
Spokojnie mógł Szaman sprawić Mszę polową
Za sprawą spełnionej wczoraj toalety
Najeźdźcy zyskali przewagę czasową
Zaskoczyli wroga atak prowadzący
Nie doszło do bitwy ani nawet starcia
Bez piór i bez fryzur w obozie broniących
Wódz nie zdążył odpiąć kajdanek z oparcia
Plądrowali jawnie wszystko, co popadło
Począwszy od koni do skórzanych poszyć
Wybierać do woli zwycięzcom przypadło
Kobiet nie pojmano- swoich mieli dosyć
Sukces, juki pełne, gloria, zero trupów
Wojowników wielu z przepukliny legnie
Nie zmęczeni wojną lecz dźwiganiem łupów
Sztuka to wstać rano, nie brać niepotrzebnie
Z dzikiego zachodu powracam odważnie
Ot, pisałem luźno o cnych atrybutach
Konkluzji zawartych nie bierz na poważnie
By wcześniej wyjść rano nie zasypiaj w butach
Tak wiele zależy od mózgów rządzących
Jak wiadomo szczęście silniejszemu sprzyja
Można by uniknąć pachwin tych bolących
Gdyby Wódz miał wiedzę czym fajkę nabija


Brakuje mi czasu a i z nastrojem ostatnio na bakier [praca a właściwie jej brak]
Pozdrawiam serdecznie