Tomasz (otomato)
Boleję
Boleję
Będę zapewne za słowa swoje wyklęty
A imię moje głęboko w ziemi zakopią
Jak wielu większych ode mnie ludzi talenty
Opluwszy jadem, ku przestrodze innych skropią
By zgniły – zwać je będą utopią
I usta me namaszczą swą wielką mądrością
Bo słowem najczystszym chorobliwie się brzydzą
Jak grzechem człowieczym, jak prawdy mej nagością
Nie popłynę w tym nurcie, imię me wyszydzą
Bom nikim – i takim wciąż mnie widzą
I mdli mnie, gdy głowy pochylają nad rzeczą
A słuszność sprawy wielką malują debatą
Jak ogniem palone troskliwą swoją pieczą
Opatrzą ludzkie słowo pewną sądu kratą
Na wieki – okryją mroku szatą
Boleję, że to w moim kraju ukochanym,
W którym słuszność pióra rzadko bywa uznana
Równie boleśnie przez wojny wielkie targanym
Co przez wyroki z ust wszechmogących kapłana
Bo prawdę – słuszniej pchnąć na kolana

